6 marca 2017

Infrastruktura portów lotniczych wymaga bardzo wysokich nakładów

– Infrastruktura portów lotniczych wymaga bardzo wysokich nakładów. Wiele z nich musi zainwestować chociażby w równą drogę kołowania, która jest podstawą zwiększenia ruchu – mówi Mariusz Wiatrowski, wiceprezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych oraz prezes zarządu Portu Lotniczego Poznań-Ławica.

W ubiegłym roku dynamika ruchu lotniczego wzrosła o 12,5 proc., a polskie lotniska obsłużyły rekordową liczbę 34,2 mln pasażerów. W 2030 roku ta liczba ulegnie podwojeniu – wynika z szacunków Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Największy port lotniczy, czyli warszawskie Lotnisko Chopina, obsłużył w minionym roku 12,8 mln pasażerów. Dynamicznie rośnie jednak znaczenie lotnisk regionalnych. Ich udział w ruchu lotniczym sięgnął w ubiegłym roku 62 proc. (w 2004 roku było to 31 proc.), co oznacza, że obsługują one dwie trzecie polskiego rynku przewozów lotniczych. Szybki rozwój portów regionalnych wymaga jednak nakładów finansowych. Jak podczas debaty „Gazety Polskiej” poinformował wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit, do 2020 roku w regionalne lotniska zostanie zainwestowane łącznie około 2,3 mln zł.
 
– Mamy nowe porty lotnicze. W miarę tego, jak będą się rozwijać, a ruch wzrośnie powyżej 1–1,5 miliona pasażerów, one również będą potrzebować środków finansowych na rozwój infrastruktury – zauważa Mariusz Wiatrowski.
 
Obecnie siedem polskich lotnisk odprawia rocznie powyżej miliona pasażerów. Obok Okęcia i podwarszawskiego Modlina (2,86 mln pasażerów w ubiegłym roku) są to Wrocław, Kraków, Katowice, Gdańsk oraz Poznań. Duży wzrost odnotowało jednak otwarte w ubiegłym roku mazurskie lotnisko w Szymanach (ponad 40 tys. pasażerów) oraz Lublin. Natomiast port lotniczy w Radomiu – otwarte niedawno, drugie najmniejsze lotnisko w Polsce – obsłużył w ubiegłym roku 9,7 tys. pasażerów. W związku ze zwiększoną liczbą pasażerów duże inwestycje w infrastrukturę planuje warszawskie Lotnisko Chopina, które jest głównym hubem rodzimych linii lotniczych PLL LOT. Zarząd portu rozważa rozbudowę pirsu południowego, z którego odchodzą tzw. rękawy, czyli kryte przejścia do samolotu. Celem tej inwestycji miałoby być zwiększenie przepustowości terminala. Gotowe plany inwestycyjne na najbliższe lata ma też kilka lotnisk regionalnych, m.in. Radom oraz Katowice, Wrocław i Kraków, które zakładają wydatki rzędu setek milionów złotych.
 
– Część największych lotnisk już zaplanowała rozwój tej infrastruktury. Bardzo duże znaczenie ma też rynek cargo i rynek usług towarzyszących związanych z utrzymaniem i przeglądem samolotów. Ten segment będzie się rozwijał – prognozuje Mariusz Wiatrowski. Wiceprezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych zauważa, że w wydatkach inwestycyjnych obok infrastruktury równie ważne będzie podnoszenie poziomu bezpieczeństwa.
 
– W bezpieczeństwo trzeba inwestować ciągle, niezależnie od tego, czy przepustowość i stan twardej infrastruktury lotniskowej będą wystarczające. Poprawiając płynność ruchu pasażerskiego, musimy wprowadzać ułatwienia sprzętowe do prześwietlania bagaży, do screeningu osób i bagażu podręcznego przy przechodzeniu do strefy bezpieczeństwa. Ponieważ kontrole bezpieczeństwa muszą się odbywać wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych, te wydatki są liczone w dziesiątkach, a nawet setkach milionów złotych – mówi Mariusz Wiatrowski.
 
W ubiegłych latach polskie lotniska wydały na inwestycje blisko 6 mld zł, z czego ponad 2,3 mld zł pochodziło z unijnych środków. W nowej perspektywie do 2020 roku na rozwój transportu lotniczego przeznaczone jest tylko 150 mln zł unijnych funduszy, z których na dodatek 115 mln ma trafić do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Na zaplanowane przez porty lotnicze inwestycje infrastrukturalne zostaje więc 35 mln zł, reszta musi pochodzić ze środków własnych lub samorządowych. 
 
– Czekamy na dostępność środków pomocowych. Najbogatsze porty lotnicze, które generują już wielomilionowe wyniki finansowe netto, z pewnością będą próbowały realizować inwestycje czysto komercyjnie, ponieważ rynek lotniczy jest nie tylko dynamiczny, lecz także opłacalny i efektywny – mówi Mariusz Wiatrowski. 
 
Eksperci zwracają jednak uwagę na to, że rozwój portów lotniczych pociąga za sobą rozwój całego regionu i musi iść w parze z rozwojem infrastruktury drogowej. W ubiegły czwartek wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit poinformował, że skierował do premier Beaty Szydło wniosek o powołanie zespołu ds. lotniska centralnego, który będzie się zajmował rozwojem polskiego rynku lotniczego. Podkreślił również konieczność rozwijania regionalnych portów lotniczych niezależnie od decyzji o utworzeniu Centralnego Portu Lotniczego, którego los wciąż nie jest pewny.
 
abc.com.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz