1 września 2015

Ilu pasażerów, dokąd i za ile? Czyli Szymany w szacunkach

Władze lotniska w Szymanach są w trakcie rozmów o przyszłych kierunkach lotów z potencjalnymi przewoźnikami, z pięcioma trwają zaawansowane rozmowy, a pierwsze szczegóły poznamy jeszcze we wrześniu. Przedstawiane przez urzędników badania mające pomóc kształtować przyszłe połączenia są bardzo optymistyczne. Czy rzeczywistość okaże się też taka różowa?
– Rozmawiając z przedstawicielami linii lotniczymi, musimy najpierw wiedzieć, dokąd chcą latać mieszkańcy regionu oraz kto do nas przylatuje – mówi Krzysztof Pawłowski, dyrektor ds. handlowych portu lotniczego Olsztyn-Mazury. Dlatego urzędnicy zlecili wykonanie wielu badań na ten temat, które trwały aż półtora roku. Wyniki mają posłużyć do budowania znaczenia całego lotniska.

Tani pasażer, drogie lotnisko

Dzięki wynikom badań możliwe jest oszacowanie, ile mieszkańców Warmii i Mazur lata obecnie, korzystając z innych portów lotniczych. Brak portu lotniczego, nie oznacza iż mieszkańcy Warmii i Mazur nie podróżują samolotami. Ich główne wybory to Gdańsk, Modlin i Okęcie. Jeżeli chodzi o linie lotnicze, to w większości są to połączenia realizowane w 38% Ryanairem, 36% Wizzairem, 18% LOT-em i 9% Lufthansą. – To pokazuje jaki jest klient – w większości oczekujący tanich połączeń – interpretuje wyniki Pawłowski.

Zbadano również, ile mieszkańcy regionu są skłonni wydać na bilet lotniczy w jedną stronę. Studenci zadeklarowali, że akceptowalną dla nich stawką będzie 75 euro. Większa część mieszkańców, około 2/3, wskazało stawkę do 100 euro. Powyżej 175 euro zadeklarowało jedynie 2% osób.

Tani pasażer, popularne kierunki

Władze lotniska muszą przede wszystkim wiedzieć, które połączenia uruchomić już na samym początku. – Zbadaliśmy kierunki które wybierają, i okazało się, że to głównie Wielka Brytania z Londynem, Irlandia z Dublinem, Norwegia z Oslo, Zagłębie Ruhry i okręg Monachium – wymienia dyrektor handlowy lotniska. – Prowadzimy takie rozmowy, żeby otworzyć połączenia właśnie do tych wymienionych – dodaje. Jednak trudno będzie oczekiwać od lotów zarobkowych, że wpłyną na poprawę gospodarczą regionu.

Jak podali urzędnicy, toczą się już rozmowy z wieloma liniami lotniczymi. – Z pięcioma parterami jesteśmy na zaawansowanym etapie – dodaje Pawłowski. Niestety nie zdradza na chwilę obecną, jakie kierunki już udało się wynegocjować. – Linie lotnicze powiedziały, że to one ogłoszą na swoich konferencjach prasowych dokąd będą latały z Olsztyna – tłumaczy dyrektor handlowy lotniska. – Pierwsza linia, z którą najprawdopodobniej zakończymy rozmowy, ogłosi swój kierunek we wrześniu – wyjaśnia.

Pół miliona pasażerów

Wiadomym jest, że lotnisko nie przekroczy prędko progu rentowności. Urząd Marszałkowski zapowiedział, że jest w stanie dopłacać do lotniska, oby tylko przynosiło ono wzrost znaczenia gospodarczego Warmii i Mazur. Jak wyliczyli urzędnicy, lotnisko mogłoby osiągnąć nawet pół miliona pasażerów rocznie. – Dwie trzecie osób, które dzisiaj lata, zadeklarowało, że jeżeli będą połączenia, to przesiądą się do portu lotniczego Olsztyn-Mazury. Dałoby nam to 495 tys. pasażerów w ruchu lotniczym – wylicza Krzysztof Pawłowski. Warto jednak zauważyć, że to i tak poniżej powszechnie przyjmowanego progu opłacalności dla lotnisk, który wynosi milion pasażerów rocznie.

Oczywiście wszyscy wiedzą, że osoby te nie od razu zdecydują się na Szymany, bo jeżeli Gdańsk albo Modlin będzie oferował połączenia, których nie realizuje się na Warmii i Mazurach, to nadal pozostaną pasażerami innych lotnisk. Jednak Pawłowski widzi nadzieję dla portu Olsztyn-Mazury. – Ludzie po prostu muszą chcieć latać i wydaje się, że taka wola latania z tego portu lotniczego jak najbardziej jest – ocenia.

Dyrektor widzi poprawę sytuacji w całym kraju. – Proces rozszerzania się polskiego ruchu lotniczego jest bardzo szybki i dynamiczny. Jeżeli w 2034 roku Polska osiągnie poziom jaki ma Stara Unia, to możemy powiedzieć, że wtedy w Polsce powinno być ok. 80 mln pasażerów na wszystkich lotniskach. W tym roku mieliśmy 27 mln, więc mamy olbrzymi krok do zrobienia – kończy Pawłowski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz