9 września 2014

PKBWL: Prawie 400 przypadków oślepiania pilotów laserem od 2009 r.

Prawie 400 przypadków celowego oślepiania załóg samolotów i śmigłowców promieniami lasera odnotowała od 2009 r. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Ten proceder jest niebezpieczny i może doprowadzić do katastrofy - przestrzega szef komisji Maciej Lasek.



We wtorek PKBWL podała statystyki zgłoszeń dotyczących prób oślepienia laserem załóg lotniczych. W 2009 r. takich przypadków było 11, w 2010 r. - 36, w 2011 r. - 57. W 2012 r. ich liczba wzrosła do 99; w 2013 r. - odnotowano ich 89. W tym roku do PKBWL wpłynęło już 97 takich zgłoszeń. Ostatnie - we wtorek rano.

Zdaniem przewodniczącego PKBWL Macieja Laska z roku na rok proceder oślepiania pilotów narasta. "Obawiam się, że w tym roku takich przypadków może być zdecydowanie więcej niż w zeszłych latach" - powiedział PAP Lasek. "To nie jest działalność przypadkowa, wynikająca z błędu, tylko świadome sprowadzenie zagrożenia" - podkreślił. Lasek przypomniał, że pilot w końcowej fazie lotu musi obserwować wiele parametrów - m.in. wysokość względem ziemi. "Jeżeli zostanie oślepiony, adaptacja oka do normalnego widzenia trwa jakiś czas. Dlatego to stanowi takie zagrożenie. Pilot może spóźnić wyrównanie, zboczyć z osi drogi startowej. Możemy sobie wyobrażać wiele takich sytuacji" - ostrzegł Lasek. "Mamy niekiedy informacje, że obaj członkowie załogi musieli pochylić głowy w kokpicie, żeby nie zostać oślepionym, a działo się to w czasie podejścia do lądowania, czyli najgorszym możliwym momencie" - powiedział szef PKBWL.
  

Z danych komisji wynika, że najczęściej oślepiane są załogi samolotów cywilnych podchodzących do lądowania w okolicach dużych lotnisk. "Ale zgłoszenia prób oślepienia laserem dostawaliśmy nawet od transportowych samolotów wojskowych, latających na większych wysokościach, nawet powyżej 1000 metrów" - dodał Lasek. Niekiedy oślepieni piloci odmawiają wykonania następnego rejsu, bo nie czują się w pełni zdrowi.


Według Laska proceder oślepiania załóg statków powietrznych rozpoczął się w USA. Zarówno tam, jak i w Polsce ciężko złapać sprawców. Jednak w USA osoby przyłapane na celowaniu laserem w samoloty i śmigłowce są traktowane niemal jak terroryści. "Jest to świadome sprowadzenie zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lotniczego" - podkreślił Lasek.
 
W Polsce PKBWL nie zajmuje się ściganiem sprawców. Rejestruje jedynie takie przypadki, a zajmowanie nimi zostawia policji. Z informacji komisji wynika jednak, że tylko w dwóch przypadkach w ostatnich latach udało się odnaleźć sprawców.
 
W ubiegłym tygodniu pomorska policja poinformowała o zatrzymaniu na gorącym uczynku mężczyzny, który oślepiał załogi śmigłowców z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach. Usłyszał on zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, za co grozi do 8 lat więzienia.


źródło: PAP